"Cypryjskie meze". Jolanta Kosowska.

 Wydana w Wydawnictwie Zaczytani. Gdynia (2026).

Książkę udało mi się wygrać parę miesięcy temu w konkursie na stronie Autorki na Fb i trochę się na nią naczekałam, ale było warto. Przeczytałam ją bowiem z wielką przyjemnością. 
"Cypryjskie meze" to opowieść o tym, jak ważne w naszym życiu są korzenie, świadomość, skąd pochodzimy, znajomość naszych przodków, rodzin. Także o tym, że gdy obok nas są serdeczni nam ludzie, uda nam się przejść przez każde zło, nieszczęście, jakie nas może spotkać w życiu. 

Ewelina, to kończąca studia a konkretnie Historię Sztuki młoda kobieta, której znajoma starsza pani zostawia nietypową misję. 
Otóż, prosi ją, by pomogła jej dowiedzieć się, jakie losy spotkały małą dziewczynkę. Starsza pani pracowała kiedyś w domu dziecka i w siedemdziesiątych latach do owej placówki trafiła mała dziewczynka, która niewiele mówiła po polsku. W plecaku dziecka znaleziono potem rzeczy, które mogły wskazywać na to, że nie pochodzi ona z Polski. I oto Ewelina rusza odwiedzić Cypr, aby śladami owej dziewczynki, która, jeśli wciąż żyje, ma obecnie ponad pięćdziesiąt lat, odkryć, co się z nią stało. 
Wielka tajemnica, która okaże się jeszcze ciekawsza, niż młoda kobieta sądzi a tym bardziej, że sama do chwili wyjazdu na wyspę nie znała burzliwej historii Cypru. Przyznam się,że i ja nie znałam i z wielką ciekawością taką skróconą lekcję historii poznałam. 

Podczas swojej cypryjskiej wyprawy Ewelina na wyspie pozna nie tylko jej piękno i starożytne zabytki, pozna dobrych ludzi, którzy uświadomią jej to, o czym pisałam na początku, ważna jest w życiu człowieka rodzina, bliscy, korzenie, które determinują nasze losy, ważna jest ich świadomość. 

"Cypryjskie meze" jest ciekawą opowieścią o ciężkich i trudnych losach zarówno Cypru, jak i jego mieszkańców, których historia i politycy postawili z dnia na dzień w obliczu konieczności zmiany życia i utraty tego, co było tak cenne. Domów, rodzin, korzeni właśnie. 
Czyta się ją bardzo dobrze. Mnie książka ta wciągnęła od pierwszej strony i przeczytałam ją bardzo szybko, co mi się ostatnio często nie zdarza a jednak chęć poznania losów i Eweliny, która ruszyła śladami dziecka i samej Eleni / Helenki właśnie, spowodowała,  że nie mogłam się od niej oderwać. 

Moja ocena to 6 / 6. 

Komentarze