Posty

"Życie za życie". Aneta Kisielewska.

 Wydana w Wydawnictwie ZYSK I S-KA. Poznań (2026). Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa.  Na wstępie chciałam zaznaczyć, że wzruszyła mnie dedykacja Autorki do jej synów.  A teraz już może na temat treści. To kolejna książka, kryminał, thriller bardziej autorstwa Anety Kisielewskiej. Nie zawiodłam się na książce. Nawet stwierdzam, że podobała mi się ona jak na razie najbardziej z do tej porty czytanych przeze mnie.  "Życie za życie" to opowieść o trzech wydawałoby się, różnych kobietach, których ścieżki pewnego dnia na swój sposób się przecięły.  Książka spodobała mi się za przedstawienie w każdej z części poszczególnych bohaterek, nakreślenie ich charakteru, co pozwoliło mi podczas dalszej akcji zrozumieć, czemu w danej chwili któraś z nich zachowała się w taki a nie inny sposób. Myślę, że ich portrety zostały tu całkiem dobrze odmalowane. Udane jest także tło społeczno obyczajowe. Tak, że wydaje się, że faktycznie opisywane są osoby, które być m...

Życzenia Świąteczne

Wszystkim Czytelnikom mojego blogu życzę Zdrowych, Radosnych Świąt Wielkanocnych, przepełnionych poczuciem Nadziei i pewnością, że Dobro pokona każde zło.  Spędźcie je tak, jak Wasze serca potrzebują najbardziej.  Pamiętajcie, że najmniej w tym wszystkim ważne są czyste okna.  Serdecznie Was pozdrawiam,  Marysia. 

"Emily ze Srebrnego Nowiu". Lucy Maud Montgomery.

 Wydana w Wydawnictwie Marginesy. Warszawa (2026).  Przełożyła Anna Bańkowska. Tytuł oryginalny Emily of New Moon. Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa, stąd obiecana recenzja.  Ale z "Emily ze Srebrnego Nowiu" wiąże się jeszcze jedno miłe wydrzenie, a mianowicie, otrzymałam ją również od mojego Tajemniczego Mikołaja! Z tym, że tym razem z okazji urodzin. Dziękuję raz jeszcze przy tej okazji.  Pojawia się więc recenzja obiecana Wydawnictwu ale też i sama napisałabym o tej książce słów parę, tym bardziej, że niedawno relatywnie przecież czytałam ją w przekładnie Marii Rafałowicz-Radwanowej i chciiałam zobaczyć, jak czytać mi się będzie to tłumaczenie. Czy przekłady da się porównać? Pewnie tak, jeśli ktoś odczuwa taką potrzebę. Mnie, powiem szczerze, spodobał się zarówno ten starszy jak i ten współczesny. Pani Anna Bańkowska przekładając serię o Anne, zapoczątkowaną tytułem "Anne z Zielonych Szczytów" zżyła się z pewnością z postacią autorki na tyle, że...

"Schronisko, które przestało istnieć". Sławek Gortych.

Wydana w Wydawnictwie Dolnośląskim. Wrocław (2022). Ebook. Książkę podarowała mi znajoma, dziękuję bardzo za możliwość zapoznania się z pierwszą częścią jednego z bardziej znanych cykli literackich (kryminalnych) w Polsce. Tym bardziej,że dopiero co Sławek Gortych odebrał nagrodę Bestsellera Empiku 2025 za kryminał "Schronisko, które zostało zapomniane". Przyznam się, że sięgałam po książkę z ogromnymi oczekiwaniami, które nieco zostały ochłodzone. I od razu powiem tak, nie narzekam, z lektury jestem ogromnie zadowolona. I nie, nie nudziłam się podczas jej czytania (znajoma mi osoba, nie ta, która książkę mi podarowała, powiedziała, że nie zmogła tej książki i że się nudziła. Bywa!). Po prostu okazało się, że chyba nastawiłam się na coś "bardziej" a otrzymałam bardzo dobry i wciągający kryminał, niemniej jednak czegoś mi ciut zabrakło. Czego? Ot, chociażby tego, żeby jednak osoba, która od początku wydawała się podejrzana, winną osobą jednak się nie okazała.  Może t...

"Pamięć drzewa". Tina Valles.

 Wydana w Wydawnictwie Znak. Kraków (2026). Przełożył Andrzej Flisek.  Tytuł oryginalny La memoria de l'arbre. Ta książka jest jeszcze piękniejsza, niż podejrzewałam. I ogromnie dziękuję Osobie, która mi ją sprezentowała. Dawno nie czytałam tak pięknej, dobrej, delikatnej a jednocześnie mówiącej o rzeczach ciężkich, prozy.  "Pamięć drzewa" rozpoczyna się dwoma ładnymi i mądrymi cytatami i po jej zakończeniu kończy się takowym.  Podzielona na, nawet nie wiem, jak to nazwać, bo nie rozdziały, skoro potrafią zająć stronę, czasem kartkę lub półtorej, krótkie flashe, wspomnienia, urywki, spostrzeżenia, odczucia zapisane na kartce, wspomnienia, książka, która szczęśliwie nie jest nie wiadomo, jak obszerna, niesie ze sobą ogromny ładunek emocji.  Powiem tak, Panie i Panowie, Tina Valles napisała "moją" książkę. Już od dawna chodziło za mną napisanie czegoś podobnego i w formie i w treści. W formie krótkich wspomnień, które ubrałabym w słowa. Tu to się zdarzyło i mogę j...

"Okno z widokiem na Fuji". Dominika Giordano.

 Podtytuł: Japonia-kraina szeptów i niedomówień. Wydana w Helion. Gliwice (2025). Ebook. Otrzymana na Święta książka doczekała się przeczytania i to, jak widzę, dość prędko, jak na moje możliwości i to, jak dużo różnych spraw wciąż się u mnie dzieje.  W sumie sięgając po nią nie wiedziałam, czego się spodziewać. Co wiedziałam na pewno to to, że nie jest to żaden przewodnik. Autorka to osoba, która przebywała w Japonii dwanaście lat, z czego siedem na stanowisku Konsula RP w Tokio. Można więc przyznać, że szczęśliwie wie, o czym pisze, bo kiedy przebywa się w jakimś miejsc dłużej, zwyczajnie poznaje się dane miejsce tak bardziej przyziemnie, od podszewki.  "Japonia z widokiem na Fuji" to zbiór refleksji i spostrzeżeń Dominiki Giordano na temat kraju, w którym przebywała ponad dekadę.  Okazało się, że sporą część spraw, o których pisze, wiem, więc nie było to w żaden sposób dla mnie jakąś nowością. Ale nie wszystko. Na przykład zaskoczyły mnie stwierdzenia o tym, jakob...

"Wygrzebane". Monika Plisecka.

 Wydane w lavapublishing.pl   Wrocław (2025). "Wygrzebane" to tomik poezji, składający się z dwudziestu wierszy, który to tomik udało mi się wygrać w zabawie na stronie poetki na Fb.  Nie ukrywam, że jest to dla mnie nowe nazwisko w świecie wierszy i taka wygrana jest odczuwaniem ekscytacji przed poznaniem nowego, połączonej z niepokojem, co, jeśli spotkanie się nie powiedzie. Na szczęście, już po drugim wierszu mogłam odetchnąć. Jak to mawiała Ania z Zielonego Wzgórza / Anne z Zielonych Szczytów, bywają tak zwane pokrewne dusze. Najwyraźniej i czyjeś słowa ubrane w wiersze mogą stanowić jakąś łączącą czytelnika z poetą nić czegoś na kształt takiego właśnie "pokrewieństwa dusz". Z jednej strony kocham czytać wiersze i często to podkreślam, ubolewając nieustannie, że wciąż czytam poezji za mało, z drugiej, nie lubię zbytnio o niej pisać. Dlaczego? Z biegiem lat mam wrażenie, że po prostu najchętniej czytam, wchłaniam i przeżywam ten gatunek literatury a nie po drodze...