Posty

"Jaśń". Józef Baran.

 84 nowe wiersze z lat 2022-2026. Wydana w Wydawnictwie Zysk i S-ka. Poznań (2026). Tom wierszy Józefa Barana otrzymałam do recenzji od Wydawnictwa i serdecznie za to dziękuję. Za każdym razem, gdy sięgam po wiersze, a stali czytelnicy blogu wiedzą, że poezję czytam i lubię po nią sięgać, przypomina mi się wiersz Noblistki czyli "Niektórzy lubią poezję". I tak, jak Wisława Szymborska nie potrafi dać jasnej i konkretnej odpowiedzi na pytanie, czym właściwie jest poezja, tak i ja nie potrafię. Wiem natomiast, dlaczego tak bardzo lubię ją czytać. Bo lubię czytać piękne słowa wrażliwych ludzi, którzy w te słowa właśnie potrafią ubrać wydarzenia, myśli, obserwację świata i ludzi, swoją radość z czegoś lub bunt czy niezgodę na coś.  Uczciwie powiem, że wcześniej po wiersze Poety nie sięgnęłam. I tym bardziej raduję się z tego, że nadrobiłam tę nieznajomość Jego poezji.  Czym jest tytułowa "Jaśń"? Nie wiem, nie umiem tego wyjaśnić ale myślę, że jest to coś pomiędzy jaźnią ...

"Gołoborze". Maciej Siembieda.

 Wydana w Wydawnictwie Znak Literanova. Kraków (2025). Ebook. "Gołoborze" otrzymałam w prezencie po tym, jak wyraziłam chęć przeczytania tego tytułu. I za prezent ten, ogromnie trafiony, jeszcze raz dziękuję. Książki autora, Macieja Siembiedy to pewnik dobrej literatury, wiadomo, ale za tę konkretnie książkę autor otrzymał podwójną Nagrodę Wielkiego Kalibru za najlepszy kryminał 2025. Nagrodę o tyle ciakawie zdublowaną, bo przyznaną i przez jurorów i przez publiczność.  Powiem tak. Dziwnie jest napisać o "Gołoborzu", że czytało się świetnie, no ale co poradzę, skoro dokładnie tak było. Okolice Klasztoru Świętego Krzyża , Góry Świętokrzyskie i wieś Grabin. Mieszkają tam dwa rody Kończaków i Cebrzynów. Rodziny, które nienawidzą się od zawsze. Od Powstania Styczniowego, kiedy zaczęły się między nimi pierwsze waśnie. Waśnie, które Maciej Siembieda udokumentuje prozą i stworzy historię wielkiego międzyrodowego zła.  W klimacie świętokrzyskich gór, gołoborze, stok Łysej G...

"Kora i inne zwierzęta". Kamil Sipowicz.

 Wydana w Wydawnictwie MARGINESY. Warszawa (2026). Mam jedno lekkie zastrzeżenie do tej książki, to znaczy, wolałabym ciut więcej obecności Kory. Ale może tak, jak jest , jest dobrze? Może pisząc książkę (nie mam w sumie pojęcia, kiedy Kamil Sipowicz ją pisał) powoli przyzwyczajał się do nieobecności Kory w jego życiu? Może to był jakiś rodzaj wcześniejszego oswojenia się z brakiem już po Jej odejściu? Nie wiem. Wiem, że dostałam ją w prezencie urodzinowym i z przeróżnych (osobistych) powodów jest ona dla mnie ważna i istotna i z pewnością trafia na półkę z tak zwanymi "natychmiastami", żeby ją mieć pod ręką. Zwłaszcza, że forma krótkich opowieści, nawet nie opowiadań, sprzyja temu by czytać ją wyrywkowo, po prostu sięgnąć po książkę i otworzyć na chybił trafił. I czytać. Czytać o swoistym prywatnym Raju, jaki w ostatnich latach Kory stworzyli na Roztoczu małżonkowie. Raju z ukochanymi zwierzętami, które są tu zdecydowanie traktowane podmiotowo, z bliskimi przyjaciółmi, w mie...

"Sen o okapi". Mariana Leky.

Wydało Wydawnictwo Otwarte. Kraków (2021). Ebook.  Przełożyła Agnieszka Walczy.  Tytuł oryginału Was man von hier aus sehen kann. Przekład "Snu o okapi" jest świetny i w tym miejscu naprawdę chciałam podziękować Tłumaczce za świetny tekst. Ja wiem, że wróbel orła nie urodzi i zwyczajnie, najważniejsze, żeby oryginał był dobry, ale powiedzmy sobie szczerze, tłumacz robi robotę. Tu robota została wykonana świetnie.  "Sen o okapi" to prezent, który się przeleżał, jak to się kolokwialnie mówi. Zaczęłam go czytać w chwili, gdy otrzymałam książkę i ... porzuciłam. Myślę, a nawet to wiem, że to nie był wówczas "jej"czas. I cieszę się ogromnie, że od pewnego czasu robię coś kompletnie odwrotnego od tego, co do niedawna było moim zwyczajem. Czyli, że zaczęłam wracać do książek porzuconych. W ten sposób skończyłam już trzecią porzuconą wcześniej, lekturę (wszystkie są czytane na głos świnkom, więc najwyraźniej - to działa !).  Nie żałuję ani sekundy spędzonej nad ks...

"Idę po ciebie". Wojciech Wójcik.

 Wydana w Wydawnictwie ZYSK I S-KA. Poznań (2026).  Książkę do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa, za co ogromnie dziękuję.  Na wstępie przedstawię się. Mam na imię Maria, mam pięćdziesiąt lat i jestem niereformowalną fanką kryminałów i sensacji autorstwa Wojciecha Wójcika.  Odkąd przeczytałam jego "Bilet dla zabójcy" i sięgnęłam po wcześniejsze książki autora, wiem, że każdą następną wydaną u nas książkę Wójcika biorę w tak zwane ciemno.  I mimo że, teraz powiem mój stały żarcik przy recenzowaniu jego książek, ilość notatek, które przy tej okazji czynię bywa, że zbliżona jest ilością kartek do jakiejś cieńszej książki, to nie zraża mnie to. Ale przyznam, rzeczywiście notatki czynię, bo ilość wątków i postaci tego (przynajmniej w moim przypadku) tego wymaga.  "Idę po ciebie" - taki komunikat można odbierać na różne sposoby. W sumie, wszystko zależy od tonu głosu i osoby, która takie zdanie w naszym kierunku wypowiada. Może brzmieć, jak groźba i to niekoniec...

"Bursztynowe Słodycze Magiczne". Hiyoko Kurisu.

Wydana w Wydawnictwie Zysk i S-ka. Poznań (2026). Anna Horikoshi.  Tytuł oryginalny Yuyamidori Shotengai - Kohaku Yogashiten. Książkę otrzymałam od Wydawnictwa do recenzji, za co ogromnie dziękuję.  "Bursztynowe Słodycze Magiczne" to nazwa, jaką nosi niewielki sklepik ze słodyczami (niespodzianka  :) ) w bardzo schowanym w mieście, opustoszałym pasażu handlowym nieopodal niewielkiej świątyni.  Część osób jednak trafia do sklepiku właśnie drogą via chram. Kiedy odczuwają potrzebę modlitwy w jakiejś szczególnie ważnej intencji, bywa, że dostrzegą ukrytą przed oczami innych, drogę prowadzącą do pasażu właśnie. A kiedy tam trafią i wędrują pomiędzy zamkniętymi lub wydającymi się być nieodwiedzanymi sklepikami, ich nogi prędzej czy później zaprowadzą ich do "Bursztynowych Słodyczy Magicznych".  Książka składa się z sześciu opowieści o pięciu klientkach i klientach tajemnicznego sprzedawcy Kogetsu i o nim samym (ostatnie opowiadanie przybliża nam postać owego niezwykł...

"To był nasz dom". Marcus Kliewer.

Wydana w Wydawnictwie Otwarte. Kraków (2025). Ebook. Przełożyła Aleksandra Żak. Tytuł oryginalny We Used to Live Here. Na samym początku moja uwaga - asertywność, to ważna umiejętność. Ogólnie, jeśli któregoś dnia do Waszych drzwi zapuka jakaś rozgorączkowana rodzinka, twierdząca, że chce tylko na pięć minut rzucić okiem po domu, bo kiedyś tam mieszkali - nie wpuszczajcie. Pogońcie z pomocą chomika lub może kota, jak napisała znajoma w grupie książkowej, gdzie też zastosowałam ten żarcik kosmonaucik. Eve i Charlie to para młodych kobiet, które niedawno kupiły stary dom, który chcą odnowić i sprzedać. Na razie w nim mieszkają ze swoją uroczą suczką Shylo i powoli się aklimatyzują.  Jest zimowe poźne popołudnie, gdy Eve przebywająca sama z suczką zostaje zaskoczona przez przybyłą dość niespodziewanie obcą rodzinę. Rodzice z trójką dzieci pukają do drzwi z nietypową prośbą. Jako, że ojciec rodziny mieszkał tam w dzieciństwie, a akurat przejeżdżali obok, chciałby pokazać dzieciom i żon...