Posty

"Poranki na Miodowej". Joanna Szarańska.

Wydana w Wydawnictwie Czwarta Strona. Poznań (2020).Ebook. Niemal cały cykl "Miodowej" autorstwa Joany Szarańskiej jest już na moim czytniku (niemal bo na dniach ukazała się najnowsza, czwarta już część serii) a ja dopiero teraz wzięłam się za pierwszą część i...żałuję, że nie zaczęłam go dużo wcześniej. "Poranki na Miodowej" to książka zupełnie inna od tych, które do tej pory czytałam jednej z moich ulubionych autorek. Dlaczego? Bo tym razem mniej jest w treści tego charaktersytycznego dla Joanny Szarańskiej humoru, nie ma tego śmiechu i wesołości, które tam cenię w Jej książkach. Jest za to dużo refleksji, mądrości, czegoś takiego, co sprawia, że lektura na długo zostaje w pamięci.  Obiecuję sobie po raz kolejny nie czytać opinii w internecie bo gdy czytam, że lektura ta nie jesy wymagająca, to opada mi wszystko, co może opaść kobiecie. Przepraszam za szczerość ale serio, ręce mi opadły i po raz kolejny obiecuję sobie, żeby w ogóle nie zaglądać na żadne opiniotwór

"Dziś zanucę ci kolędę". Joanna Szarańska.

Wydana w Wydawnictwie Czwarta Strona. Poznań (2022). Był moment, gdy książek z motywem około świątecznym czytałam dużo. Od pewnego czasu jednak nie chwytam wszystkiego, co ma ten motyw lub przynajmiej dzieje się w okolicy Świąt Bożego Narodzenia i co ukazuje się na naszym rynku. Mam natomiast swoje "pewniaki" co do nazwisk a jednym z nich jest z pewnością autorka popularnych książek jaką jest Joanna Szarańska. I nie kadzę tu autorce bo osoby, które mnie znają, wiedzą, że to właśnie mówię gdy rozmawiamy o planach lektur tego typu. Mówię "Książkę Asi muszę mieć". Nie inaczej więc stało się w przypadku najnowszej książki autorki nosząca tytuł "Dziś zanucę ci kolędę". A nawet, zrobiłam sobie z tej książki prezent samej sobie bo odkąd zobaczyłam okładkę tej książki, wiedziałam, że muszę ją przeczytać jak najszybciej. Książka z przemiłą dedykacją Autorki to w końcu nie byle co! Sądzę, że każdy z nas ma jakąś swoją ulubioną kolędę. Parę lat temu zrobiłam ankietę

"Urodzona w 1982". Kim Jiyoung.

Wydana w Wydawnictwie MANDO. Kraków (2021). Ebook. Z języka angielskiego przełożyła Joanna Sobesto. Tytuł oryginalny  82년생 김지영 Wydana w Wydawnictwie MANDO. Kraków (2021). Ebook. Nie ukrywam,nie sięgnęłabym po tę książkę gdyby nie fakt, że od paru miesięcy wpadłam jak śliwka w kompot i oglądam kanał na YT Polki mieszkającej w Korei Południowej noszący nazwę "Pyra w Korei". Kanał polubiliśmy rodzinnie bo stanowi niezwykle ciekawe i zabawne często źródło informacji na temat życia w tym kompletnie dla mnie nieznanym kraju.  Tak więc gdy Pyra poleciła tę książkę przypomniałam sobie, jak w zeszłym roku w paru miejscach o niej słyszałam i postanowiłam sama przekonać się jak mi się spodoba ta książka.  Od razu powiem, że jest niezbyt długa, w sumie sama przeczytałam ją w trzy dni czy raczej, wieczory bo nie bardzo za dnia mam czas na lekturę. Tak czy inaczej, myślę, że dobrze zrobiłam odsłuchując wcześniej kanał na YT, o którym wspomniałam bo wiele poruszanych spraw w tej książce nie

Dzień Dziecka Utraconego...

Dzisiaj niektórzy mają z pewnością niechciane i narzucone im "święto" a mianowicie Dzień Dziecka Utraconego. Z biegiem lat odczuwam coraz pewniej, że tak naprawdę w tym święcie nie ma różnicy czy Dziecko miało dwa tygodnie jak nasza Emilka czy dwadzieścia lat czy czterdzieści.  Żaden rodzic nie powinien chować własnego Dziecka.  Dzisiaj w sercu i w pamięci mam nie tylko Emilkę, o której, wiadomo, myśli się codziennie ale wszystkie te Dzieci, które wiem,że odeszły a które powinny być tu, na ziemi, z bliskimi...

"Niekochane". Hanna Dikta.

 Wydana w Wydawnictwie Zysk i S-ka. Poznań (2022). Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa. Stali czytelnicy mojego blogu pamiętają na pewno moje zapowiedzi, postanowienia książkowe w początku roku. Otóż, obiecałam sobie, że nie będę szła na ilość a na jakość. Uważam, że planu trzymam się świetnie i wypełniam go dosłownie w stu procentach. Dlatego też gdy tylko na stronie Autorki ujrzałam zapowiedź Jej najnowszej książki, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Nie ukrywam, kierowałam się nazwiskiem, niekoniecznie na przykład okładką, która, niestety ale osobiście może sugerować coś nieco innego, niż to, co otrzymałam podczas lektury tej książki.  Ale, jak może pamiętają stali czytelnicy mojego blogu, bardzo cenię i zwyczajnie, lubię, zarówno poezję jak i prozę Hanny Dikty. Albowiem, nie zapominajmy, że Autorka jest również (a może przede wszystkim?) poetką. Cieszę się ogromnie, że Hanna Dikta pisze prozę bo robi to po prostu bardzo dobrze. I muszę powiedzieć, że chociaż można

Cykl o komisarzu Montalbano.

 Nie ukrywam, wciągnął mnie cykl kryminalny o komisarzu Salvo Montalbano. Akcja książek dzieje się w fikcyjnej miejscowości na Sycylii i, co dla mnie świetne, a o co spytała mnie ostatnio znajoma, która wie, że czytam sporo, nie ma żadnych większych kotłowań z mafią. Owszem, obecność mafii na wyspie jest zaznaczona jak najbardziej ale zbrodnie, które się dzieją i śledztwa, jakie prowadzi Montalbano, więcej mają wspólnego ze starym dobrym kryminałem, gdzie na ogół do głosu dochodzą skrywane emocje, gdzie kara dosięga sprawcę itd.  Okazuje się, że dobrze jest czasem dać drugą szansę jakiejś kiedyś porzuconej lekturze. Ja któryś z kryminałów Camilleriego o Montalbano kiedyś czytałam (wydaje mi się, że już jest ponownie "za mną") ale wtedy zupełnie nie zagrało, nie było chemii, jak zwał, tak zwał. W każdym razie, nie poszło.  Jednak korzystałam z różnych promocji i obniżek i tak oto na mój czytnik trafiło parę ebooków Andrei Camilleriego, po które sięgnęłam ponownie i okazało się

"Anne z Redmondu". Lucy Maud Montgomery.

 Wydana w Wydawnictwie Marginesy. Warszawa (2022). Przełożyła Anna Bańkowska. Tytuł oryginalny Anne of the Island.  Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa. "Anne z Redmondu" to trzecia z serii oraz w nowym tłumaczeniu pani Anny Bańkowskiej książka opowiadająca o Anne z Zielonych Szczytów. Nie ukrywam, sięgnęłam po nią przeczytawszy na świetnym blogu, który Wam polecam a mianowicie tu o, https://siekierka.home.blog/  dość krytyczną recenzję "Anne z Redmondu". I sięgałam po nią z pewnymi obawami ale i nadzieją, że może ja zachwycę się nią bardziej. W końcu pierwsza część historii Anne mnie zachwyciła, druga również (a już przy drugiej czytałam krytykę nie tłumaczenia bynajmniej bo to jest rewelacyjne a samej postaci Anne, która się jakoś zmienia na niekorzyść) a tu?  No i powiem tak, że ogólnie to różnie. Faktycznie przyznaję, postać Anne zmienia się. Nie dziwne. Gdy ją "poznaliśmy" była jedenastolatką. Teraz to dorosła kobieta rozpoczynająca i