"Cienie". Hanna Dikta.

Wydawca - Fundacja Duży Format. Warszawa (2019).

Bardzo, bardzo trudno pisze mi się zawsze o poezji.
Właściwie, trudno jest mi powiedzieć, dlaczego tak jest. Być może określa tę trudność w opisaniu własnych odczuć forma wiersza, zawsze jednak krótsza od prozy? Nie wiem. Wiem, że chociaż podczas lektury w głowie pojawia mi się mnóstwo refleksji, spostrzeżeń, myśli, nie zawsze potrafię przelać je na papier.

A "Cienie" Hanny Dikty to zbiór trzydziestu siedmiu wierszy. Bardzo dobrych wierszy, dodam.

Gdybyście zobaczyli jak ten mój tomik jest kolorowy od karteczek samoprzylepnych, którymi pozaznaczałam najważniejsze dla mnie wiersze. Chociaż ten kolor nie współgra z treścią bo wiersze te są zdecydowanie nie takie radosne i wesołe jakby mogły sugerować kolory owych karteczek.

Tytułowe "Cienie" dosłownie zaludniają kartki tomiku. Według mnie "Cienie" to osobista próba (udana według mnie) przywrócenia chociaż na chwilę postaci, które dawno już zniknęły z życia autorki bądź których nawet nigdy nie udało Jej się poznać ale w historiach rodzinnych pojawiały się na tyle często, że wydaje się jakby kiedyś się je znało.

W tych wierszach wracają postaci-motywy. Uduszony szalikiem chłopiec, chłopiec, który zmarł bo ktoś nieopatrznie otworzył okno. Są tu zmarłe znajome, dzieci, siostra. Wreszcie, postać matki, z którą nie udało się przebywać tyle czasu na ziemi ile by się należało, pragnęło, powinno...

W wierszu "Wina" padają słowa o tym, że "(...) już wiesz - nie do ciebie należy ten grzech". Bardzo mnie te słowa poruszyły! Ja także mam w historii rodziny takie "winy", "grzechy", które nie popełnione przeze mnie, ciążą mi tak jakbym sama się ich dopuściła. Te dawno popełnione przez przodków grzechy uwierają i bolą mnie wciąż pomimo upływu czasu.

Myślę, że może dla kogoś zbyt dużo pada tu słów o odchodzeniu, o śmierci. Chociaż tak naprawdę autorka pisze nie o tym jak to się działo a o stanie już "po", że się tak wyrażę. O żałobie, która potrafi tkwić w człowieku i chociaż już wydawało mu się, że dał sobie z nią radę, jedno słowo, zdjęcie, gest, wydarzenie, na nowo o wszystkim przypomina. Bo przecież na co dzień, jak pisze Hanna Dikta , w pierwszej części tetraptyku noszącego tytuł "Residua post abortum", cytuję "(...) w domu pełnym życia nie rozmawiamy o śmierci", a w czwartej "(...) to jeszcze jedna historia z tych których nie wolno pamiętać bo afirmacja wizualizacja radość życia".

Przejmujący wiersz "Podróż" obawiam się, że powstał na podstawie niejednych koszmarnych doświadczeń z izb szpitalnych po poronieniu. Wtrącone tam zdania to wyraźne cytaty ze słów, które pacjentki usłyszały w szpitalach :(

Wiersz "Matki" to piękne a przecież zaledwie trzy zwrotkowe opisanie o tym, że prawdą jest, że nie ta matka pierwsza, która urodziła ale ta, która z miłością wychowała. Ponieważ temat macochy jest w moim świecie rodzinnym mocno obecny, ten wiersz poruszył mnie ogromnie.

"Póki" podsumowuje w paru zdaniach to, że najważniejsze jest to gdy mamy przy sobie wszystkich tych, których kochamy.

"Moja kochana córeczka" to refleksje autorki nad komentarzem zostawionym przez matkę koleżanki pod wspólnym zdjęciem przyjaciółek na którymś z portali społecznościowych. Ten komentarz staje się przyczynkiem do refleksji zarówno nad tym, że jedynie owa koleżanka ma żyjącą matkę jak również nad tym, że być może na co dzień nie zdaje sobie ona sprawy z tego, jak wielkim szczęściem jest ten fakt.

Wiersz "Babki" widziałam już na stronie autorki i przyznam, że właśnie dzięki temu wierszowi posiadam niniejszy tom wierszy. Jest on niezwykły a jego ostatnie zdanie- ostrzeżenie, w którym babki świadome tego tak bardzo ostrzegają nas przed tym, że wszystko to, czego teraz , obecnie doświadczamy czyli miłość, zazdrość, śmiech, płacz, radość, sukcesy, to  jak mówią "(...) uważaj - ostrzegają - to na chwilę , to tylko na jakiś czas.

Hanna Dikta jest baczną i wrażliwa obserwatorką świata.
Widzę, że zastanawiamy się nad podobnymi aspektami tego, co widzimy, o czym słyszymy w telewizyjnych wiadomościach, o czym czytamy. Jej wiersz "Cztery miesiące później" to zastanowienie się nad tym jak wygląda życie kogoś po stracie. Ostatnie zdanie sprawiło, że łzy stanęły mi w oczach. "(...) Czy bardzo dłuży jej się czas do końca". Tak.......

W wierszu "Pamiątki" Dikta w delikatny ale wyraźny sposób oddaje swoisty hołd czy może po prostu przypomina, wskrzesza pamięć o tych , którzy odeszli i być może niektórych dziwi, że ktoś wciąż może wracać pamięcią do tych osób a jednak dla kogoś są oni ważni.

Temat przeminięcia, odchodzenia poruszony jest również bardziej współcześnie gdy autorka chociażby w wierszu "Potem" zastanawia się nad tym czy gdyby umarła to jej córki prowadziłyby podobny co ona w stosunku do zmarłych dawno w rodzinie, rodzaj osobistego wrażliwego "śledztwa". Czy chciałyby jak pisze "(...) poznawać mnie jeszcze raz".

Trudno, już to mówiłam, pisać mi o poezji, zwłaszcza tej dobrej, która mnie porusza bo ona przecież dotyka naszych serc, głębi duszy, porusza coś, co czasem chcielibyśmy jednak pozostawić w zapomnieniu. I tak bardzo brakuje słów aby wyrazić to, co się czuje podczas lektury.

Tom "Cienie" Hanny Dikty z bardzo ciekawą okładką zaprojektowaną przez Darię K. Kompf to jeden z lepszych zbiorów wierszy jakie czytałam i uważam, że bardzo warto jest po te wiersze sięgnąć.

Moja ocena to 6 / 6.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Z wczoraj

Dwadzieścia lat ...

"Uwierz w Mikołaja". Magdalena Witkiewicz.