"Tylko jedno kłamstwo". Kathryn Croft.

 Wydana w Burda. Warszawa (2016). Ebook.

Przełożyła Aga Zano. 
Tytuł oryginalny While You Were Sleeping.

Niedawno, przeszukując przepastne zasoby czytnika (taki odpowiednik tradycyjnych książkowych stosów wstydu) znalazłam dwie książki Kathryn Croft.
Nie wiedząc w sumie, czego się spodziewać, stwierdziłam, że po książkach, które niedawno czytałam mam ochotę na coś właśnie takiego. Kryminał albo thriller, nie jakiś też wymyślny psychologiczny twór. Po prostu czytadło. Opinie jakie znalazłam w internecie były różne. Albo się podobało albo nie ale stwierdziłam, że co tam, mam na czytniku to zobaczę. I o dziwo, jak zaczęłam czytać, tak się wciągnęłam i czytałam z zainteresowaniem, kto zabił. 

Co prawda w sumie przez większość książi irytowała mnie nieco główna bohaterka (wszak każdy kto budzi się po nocy, z której nic nie pamięta, obok martwego sąsiada, z którym to sąsiadem i jego żoną przyjaźnił się, nawiewa i tajniaczy przed najbliższymi, że w ogóle tamtej nocy widział sąsiada) ale rychło mleko się wylało i od tej pory już przynajmniej nie zżymałam się na kobietę, że postępuje jakoś totalnie bez sensu i nielogicznie. 

Narratorka, Tara to matka dwójki dzieci, Rosie, niemal osiemnastolatki i jedenastolatka, Spencera. Ma też męża, Noah, z którym chwilowo jest w relacji niezbyt stabilnej ale też oboje pracują nad powrotem do dawnych, lepszych relacji. 

No i właśnie, pewnego dnia kiedy to Noah wyjeżdża służbowo do Nowego Jorku, syn zostaje "sprzedany"  dziadkom a córka nocuje u przyjaciółki ze szkoły, Tara zamiast pracować nad obrazem, który chce wysłać na wystawę, wybiera się na chwilę do domu sąsiada. Resztę już pisałam, rano budzi się koło Lee, sąsiada, który to jednak okazuje się, że padł ofiarą morderstwa. 
Tara wie ,że tego nie zrobiła. Niby z nocy nie pamięta nic, totalna mgła czy nawet po prostu, ciemność ale wie, skąd wie, tego nie wiemy ale wie, że nie zabiła. Natomiast to, co dzieje się w najbliższym otoczeniu kobiety, to jak dziwnie zachowują się jej bliscy a nawet to jak zwyczajnie ją okłamują (nie to, żeby ona sama była wobec nich szczera i uczciwa) każe jej zacząć się obawiać czy morderca Lee nie jest jednak w bliższym otoczeniu niż pierwotnie jej się wydawało. 
Nawarstwiające się kłamstwa i niejasności, brak możliwości zaufania komukolwiek, to właśnie zaczęło mocno w pewnej chwili przygnębiać Tarę. Kobieta postanawia więc wziąć sprawy we własne ręce i dowiedzieć się, kto zabił jej znajomego.

Jak pisałam, potrzebowałam czegoś, co będzie raczej rozrywką niż wielką rozkminą i w sumie to dostałam. Również, co dobre, w rezultacie nie wytypowałam prawidłowo sprawcy więc to na plus. 

Mnie się czytało dobrze i jestem zadowolona, że po nią sięgnęłam. 
Zaczęłam też, na fali, następną książkę Croft o tytule "Nie ufaj nikomu".

Moja ocena to 5 / 6.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rocznica ...

Obejrzałam "Wednesday" czyli moje pedagogiczne osiągnięcia...

Jedenaście lat bez...