"Widmo przeszłości". Aneta Kisielewska.

 Wydana w Wydawnictwie Zysk i S-ka. Poznań (2024).


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa.


Wyobraźcie sobie taką sytuację. Jesteście szesnastolatką, która podczas przeholowała z rozmaitymi środkami i z alkoholem. W związku z tym w domu po waszym powrocie odbywa się karczemna awantura po której wszyscy rozchodzą się do swoich pokojów. A w sobotni poranek, kiedy budzisz się i zaczynasz obmyślać, jak zmiękczyć rodziców, którzy na pewno wymyślą jakieś konsekwencje twojego zachowania, orientujesz się, że jesteś w domu sama. Nie ma ani mamy, ani taty ani pięcioletniej siostry, Klaudii. 

Klarę Ross szesnaście lat wstecz spotkała dokładnie taka sytuacja. 

Bohaterkę poznajemy w chwili, gdy dziewczyna budzi się po imprezie i początkowo nie przejmując się nieobecnością pozostałych domowników, szybko orientuje się, że ten sobotni poranek mocno różni się od wcześniejszych. I niestety, bardzo szybko dociera do dziewczyny, że ten poranek, to koniec świata, bezpiecznego, beztroskiego świata, jaki miała ze swoją rodziną a początek zupełnie nowej rzeczywistości. A jej rodzina skurczyła się do dwóch osób, jej i babci ze strony mamy. 


Szesnaście lat później Klara jest już żoną i matką pięcioletniej Tosi. Mimo zaginięcia rodziny, która kilkanaście lat temu po prostu zniknęła z rodzinnego domu, jej samej udało się stworzyć swoje bezpieczne miejsce, swoją własną rodzinę. 

Niestety, traumie zaginięcia bliskich i nieodnalezienia mamy, taty i siostry, towarzyszy wieczny lęk i stres, łagodzony przez wieloletnią terapię i leki. Niemniej jednak każda rocznica zaginięcia bliskich wiąże się dla Klary z o wiele większym nasileniem lęków, obaw, jak również złych snów. Nie inaczej jest w chwili, gdy poznajemy ją szesnaście lat po traumatycznym wydarzeniu. 

Nie dość, że ma koszmary, w których widzi swoich bliskich, którzy zniknęli i wydają się wołać ją o pomoc, to jeszcze ma wrażenie, że ktoś od pewnego czasu obserwuje dom jej, jej męża Michała i małej Tosi. Ale kto to mógłby być? I czego chce od nich? A może chodzi mu jedynie o Klarę? Kobieta jakimś szóstym zmysłem wyczuwa to i czuje się dodatkowo zaniepokojona. 


Niestety, Michał, nauczony doświadczeniem nasilających się u Klary rokrocznie w okolicy rocznic zaginiecia rodziny, strachów i koszmarów, początkowo nie chce wierzyć w to, co kobieta mu relacjonuje. 

I nawet to, co zaczyna się coraz bardziej intensywnie dziać dookoła nich, wszystko to jakoś go nie przekonuje do tego, aby jej uwierzyć. 

Klara czuje się w tym wszystkim bardzo osamotniona. A najgorzej, że sytuacja zaczyna coraz bardziej się pogarszać a kobieta coraz bardziej czuje się sama w tej całej historii. I sama nie wie, czy pogarsza się jej samopoczucie, czy może jednak sama to sobie wymyśliła, czy jednak faktycznie ktoś uprzykrza jej życie. Ale czemu? Jaki chce odnieść skutek? Czy to ktoś, kto skrzywdził wtedy jej rodzinę? 


"Widmo przeszłości", to thriller, który oprócz samej akcji, może dać do myślenia. Czy możliwe jest, że z chwili na chwilę giną trzy osoby i śladu po nich nie ma? Czy istnieje zbrodnia doskonała? A może jest nadzieja na to, że jednak prędzej, czy później każdy czyniący zło zostanie namierzony i ukarany? Jak można dać sobie radę po tak dramatycznych wydarzeniach w młodości?


Ta książka, to dobry wybór na wakacyjny wyjazd, jeśli szukacie czegoś do poczytania podczas urlopu.


Moja ocena to 4.5 / 6. Daję jej taką ocenę, bo niestety, zbyt wcześniej pewnych spraw się domyśliłam. 



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rocznica ...

Refleksyjnie, rocznicowo...

"Wybacz". Kamila Cudnik.