"Pozdrów Reagana". Thomas A. Lukaszuk, Agatha Rae.

 Wydana w Wydawnictwie AXIS MUNDI. Piaseczno, (2026). 

Książkę udało mi się wygrać na fanpejdżu Maple Corner-kanadyjska popkultura na Fb.

Wygrałam ją parę tygodni temu i otrzymałam wraz z miłymi dodatkami. Oczywiście jednak wiadomo, książka zawsze cieszy najbardziej. 
"Pozdrów Reagana" to napisana przez Agathę Rae (prowadzącą ów fanpejdź i stronę Maple Corner) opowieść Tomasza Łukaszuka lub Thomasa Lukaszuka, jak jest znany w Kanadzie. 
Opowieść to słodko-gorzka. Thomas jako nastolatek został niejako przymusowo wyrwany z Gdyni, gdzie się wychowywał. Wraz z mamą i młodszym bratem Adamem wylecieli do Kanady, gdzie od paru lat żył ich ojciec i mąż. Ojciec, który będąc marynarzem zdecydował się uciec ze statku i został w Kanadzie. Jako, że reszta rodziny dołączyła do niego w 1982 roku, a więc formalnie jeszcze wciąż w okresie Stanu Wojennego a ojciec zachował się wcześniej tak a nie inaczej, trójka nowych emigrantów właściwie opuszczała Polskę z biletem w jedną stronę.

"Pozdrów Reagana" - tak powiedział do chłopca jeden z dziadków przed wyjazdem rodziny do Kanady. A wyjazd ten był naprawdę ciężki. To nie czasy, gdy opuszcza się kraj mając przy sobie torebkę ale ulubione ubrania, przedmioty i drobiazgi można nadać frachtem. Bohaterowie opowieści zmuszeni byli spakować całą trójkę do jednej walizki :(  W związku z tym każdy z chłopców mógł wziąć ze sobą jedną tylko rzecz. Jak trudne musiało być to przymusowe opuszczanie ojczyzny nie tylko dla matki ale i dla jej synów? W ogóle nie chcę sobie tego wyobrazić.

Książka dzieli się niejako na parę części. Krótki fragment dotyczy życia rodziny w Polsce, właściwie samej matki z dziećmi, bo ojciec szybko zniknął z domu, potem etap wyjazdu i przystosowywania się do nowego życia, warunków, następnie  opisany jest okres nauki i życia osobistego bohatera. Poznajemy też wnikliwie  jego karierę polityczną.  Albowiem Kanada odwdzięczyła się tej trójce za jej dzielność i pracowitość. Zarówno mama, która dość szybko po przenosinach do Kanady ponownie właściwie została samotną matką, jak i obaj synowie, dali sobie w tym kraju radę. Chłopcy wykształcili się a Thomas  nawet rozpoczął udaną karierę polityczną. Przez niemal piętnaście lat pełnił rolę zarówno ministra kilku resortów (na przykład edukacji), jak i wicepremiera Alberty, gdzie z rodziną osiedli. 
Jednak nawet najlepsza kariera polityczna się kończy i także rozdział życia Lukaszuka "po" polityce opisany jest w tej książce. 

Osobiście powiem, że mnie samą najbardziej zainteresował rozdział o wyjeździe i klimatyzacji bohatera i rodziny w Kanadzie. Okazuje się, że dla tego dorastającego chłopaka był to niemały stres i jak się okazuje, taka zadra przymuszenia do wyjazdu tkwi w Nim chyba do dzisiaj... Tak przynajmniej wyczytałam między słowami. Tym bardziej, że obie córki Thomasa mają na oku Polskę. Jedna z nich już wróciła do ojczyzny taty, tu mieszka i pracuje, druga w chwili pisania opowieści, rozważała tę opcję. Czy sam Thomas zdecyduje się kiedyś wrócić do Polski? Nie sądzę, ale... nic przecież nie wiadomo. Życie potrafi zaskakiwać, ale też daje po prostu wiele ciekawych możliwości, więc kto wie?

Opis kariery politycznej Lukaszuka również jest ciekawy, na pewno dla wielu stanowi ogromny plus, że ktoś z naszego kraju przy swojej ciężkiej pracy i ambicjach był w stanie właśnie w obcym kraju zostać politykiem i to na naprawdę wysokim szczeblu. Nie jestem przekonana, że taka sytuacja odwrotnie mogłaby zadziać się u nas, ale, wiadomo, każdy kraj ma inne zasady i nie ma co chyba porównywać.

Na pewno trzynastoletni Tomek opuszczający rodzinne miasto, dziadków, kuzynów, przyjaciół, kolegów i szkołę nie mógł w tamtym siermiężnym roku 1982 przewidzieć nawet, jak potoczy się jego życie. 

Książkę czyta się naprawdę dobrze, wciąga. Okraszona licznymi fotografiami z archieum Lukaszuka z pewnością staje się pozycją, która może wciągać nie tylko polityków :) Jestem tego najlepszym przykładem. 

Moja ocena to 5.5 / 6. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Dzień matki". Ilona Zdziech.

Książki, które czytałam w wakacje i...

"Osada". Michał Śmielak.