"Jaśń". Józef Baran.

 84 nowe wiersze z lat 2022-2026.

Wydana w Wydawnictwie Zysk i S-ka. Poznań (2026).

Tom wierszy Józefa Barana otrzymałam do recenzji od Wydawnictwa i serdecznie za to dziękuję.

Za każdym razem, gdy sięgam po wiersze, a stali czytelnicy blogu wiedzą, że poezję czytam i lubię po nią sięgać, przypomina mi się wiersz Noblistki czyli "Niektórzy lubią poezję". I tak, jak Wisława Szymborska nie potrafi dać jasnej i konkretnej odpowiedzi na pytanie, czym właściwie jest poezja, tak i ja nie potrafię. Wiem natomiast, dlaczego tak bardzo lubię ją czytać. Bo lubię czytać piękne słowa wrażliwych ludzi, którzy w te słowa właśnie potrafią ubrać wydarzenia, myśli, obserwację świata i ludzi, swoją radość z czegoś lub bunt czy niezgodę na coś. 

Uczciwie powiem, że wcześniej po wiersze Poety nie sięgnęłam. I tym bardziej raduję się z tego, że nadrobiłam tę nieznajomość Jego poezji. 

Czym jest tytułowa "Jaśń"? Nie wiem, nie umiem tego wyjaśnić ale myślę, że jest to coś pomiędzy jaźnią a jaśniejącą substancją, jaśnieniem :)
Kierując się tropem "jaźni" można powiedzieć, że w tych osiemdziesięciu czterech wierszach Poeta skupia się mocno na swoich odczuciach świata tu i teraz. Takie mam wrażenie, że ten tom, to próba rozliczenia się z tym, co mija, pogodzenia z upływającym czasem, który nie bierze jeńców i który z roku na rok coraz szybciej biegnie i przypomina nam o tym, że jest tu i teraz, innego życia nie będzie. 

"Jaśń" to (w moim odczuciu) próba delikatnego i czułego zrozumienia tego, że oto już w życiu Poety nastaje wieczór. Ten zmierzch wcale nie musi być ogarniający osobę w sytuacji zmierzchania się życia czymś strasznym, budzącym lęk. Może stanowić jedynie wstęp do gruntowniejszego przyjrzenia się dotychczasowej jakości swojego życia, próby naprawienia tego, co jeszcze można, pogodzenia się z tym, co nieuchronne. Wszyscy umrzemy! Oczywiście, że tak. To pewne. Ta starość, zmierzch, którego dużo ludzi tak się obawia, nie jest już dobrem danym z założenia każdemu człowiekowi. Józef Baran w swoich wierszach podsumowując upływ czasu, życia, świata chce nam chyba delikatnie przypomnieć ( i ze swoistym poczuciem humoru, który ogromnie doceniam), że warto jest żyć dobrze i godnie. Bez patosu, ale tak, żeby bez wstydu móc spojrzeć nie tylko sobie w lustro przy porannych ablucjach, ale też drugiemu człowiekowi w twarz. 

Co mnie osobiście urzekło jeszcze w wierszach Józefa Barana? Cieszenie się drobiazgami życia, to mnie z Poetą zdecydowanie łączy, bo i ja lubię wynajdować w swoim otoczeniu drobiazgi, które w danej chwili mogą rozpogodzić mój nastrój, które mnie ucieszą. 

Poezja Barana nie jest może niesamowicie wyśrubowana czy wycyzelowana, nie ma tu nadmiaru metafor i słów, które zmuszają do długich refleksji. Niemniej jednak to proste operowanie słowem zdecydowanie jest przyjemne i łapałam się wielokrotnie na przyjemnej refleksji, że oto z Poetą mam zbieżne przemyślenia. 

Wspomniałam już poczucie humoru, które w wielu wierszach przebija i to,że zdecydowanie mi się to, jako odbiorcy, podobało. Co nie oznacza, że autor wierszy pisze w jakiś rubaszny sposób. On po prostu ma taki styl, który nie traktuje martyrologicznie naturalnej kolei rzeczy, natomiast podkreśla, że wciąż, mimo nadciągającego bardziej lub odleglej, zmierzchu, mamy wpływ na jakość swojego życia, na wrażliwość, z jakąś odbieramy to, co nas otacza i ludzi, którymi się otaczamy. 
Rachunki, rozrachunki i podsumowania zawsze przecież są słodko-gorzkie. Nikt z nas nie prowadzi życia, w którym wiecznie coś się udaje i szczęśliwie nie jest tak,że zdarza się w czyimś życiu jedynie nieustające pasmo nieszczęść. 
A przede wszystkim (w moim oczywiście odczuciu) Józef Baran pięknie cieszy się życiem i nas, czytelników Jego wierszy, do takiego też cieszenia się życiem zaprasza. 

Mój tomik (och, jak ja to lubię) kolorowy od karteczek indeksujących. Pozaznaczany na tych wierszach, które zrobiły największe wrażenie. 
Tu odnotuję dosłownie kilka z tytułów, które szczególnie mnie ujęły. A są to : "Pierwszy śnieg" za całość (strona 45), "Wiersz hip-hopowy urodzinowy o niespodziance" za pointę (strona 73), "Autoportret wielopiętrowy" za to, jak jest prawdziwy (strona 80), " samo z siebie" za przesłanie (strona 97), "Ostatnia kąpiel" za wzruszenie (strona 118), "Bolesne piękno świata" za łagodność (strona 122).

Nie ma co poradzić na upływ czasu, musimy przyjąć to za nieuchronność, która nam się zdarza. To, co możemy, to stworzyć życie swoje i osób nas otaczających życiem dobrym i pięknym, również dzięki takiej poezji. 

Moja ocena to 6 / 6. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Dzień matki". Ilona Zdziech.

"Osada". Michał Śmielak.

Książki, które czytałam w wakacje i...