Sierpień...

 ...z lekturą. Jak pisałam wielokrotnie, podczas wakacji nie czytam bardzo intensywnie. 
Ale oczywiście nie jest tak, że nie czytam nic. 
Parę tygodni temu zrobiłam sobie zapas greckiej lektury, korzystając z promocji na literaturę z Grecją w tle. 
Tym samym na czytniku znalazły się i trylogia grecka Macieja Siembiedy (w planach), ale i pierwsza część z na razie trzech książek z wakacyjnym klimatem autorstwa Tomasza Duszyńskiego. Na wyjeździe przeczytałam więc pierwszą z serii, "Moje wielkie greckie morderstwo". Kryminał na wesoło z narratorem Tomaszem Duszyńskim, autorem poczytnych kryminałów :) Występuje też znana ze strony Autora Pani Żona i Panna Córka. 
Akcja działa się na Peloponezie i z przyjemnością czytałam intrygę. Miało być wielkie greckie wesele, wyszło trochę z nawiązką, do tego zabawni bohaterowie, wesoło mija czas i pewnie dlatego czytało się mi to fajnie.
Następnie sięgnęłam po drugą część, jaką jest "Słodkie życie włoska śmierć". Część bohaterów, jak autor, Pani Żona, Panna Córka i rodzina Ziętków zapoznana w poprzedniej części jest znajoma, część postaci nowa. Akcja tym razem rozgrywa się w Toskanii, gdzie autor prowadzi warsztaty literackie i znów dzieje zbrodnia, w którą chcąc niechcąc wplątani są nasi bohaterowie. Ta część podobała mi się trochę mniej od pierwszej, ale nie zmienia to faktu, że teraz zaczęłam czytać niedawno wydaną kolejną z tymi bohaterami. Ta część z kolei będzie się działa w Egipcie. Dopiero zaczęłam, ale już jestem ciekawa. Czyta się te kryminały z przyjemnością, można się zrelaksować. No dobrze, dzieje się tam zbrodnia, ale jest bez jakichś wielkich i drastycznych szczegółów a same postaci fajne i naprawdę, podczas lektury śmiałam się niewymuszenie. 

Odnotuję jeszcze lekturę "Czułej Przewodniczki" Natalii de Barbaro. Miałam ją od paru lat jako ebook, który dostałam od przyjaciółki a dopiero papierowa wersja jakoś tak mnie do lektury zachęciła. 
Na fanpejdźu blogu otrzymałam komentarze raczej na "nie", właściwie chyba jeden neutralny (ktoś nie czytał tej książki) i jeden pozytywny. Z tym większą ciekawością podchodziłam do niej zaciekawiona, jak mi się spodoba. 
Po lekturze jestem na "tak". Dobrze mi się ją czytało i nawet jeśli, szczerze mówiąc, nie ma tam jakichś wielu niewiadomo, jak nowych myśli czy refleksji, mnie to pasowało. Pomogło w jakiś sposób uporządkować chaos, jaki czasem panuje w głowie, czy w moich przekonaniach i na swój sposób ucieszyło, że pewne rzeczy postrzegam tak a nie inaczej sama a ktoś ma podobne odczucia. Miałam wrażenie, jakbym na spokojnie siadła z bliską mi kobietą i przy herbacie pogadała tak od serca. Szczerze i bez napinki a jednocześnie ta rozmowa jest czymś wartościowym a nie takim bezsensownym gadaniem o niczym. Myślę, że w dwóch zdaniach, ta książka we mnie rezonuje, tak na spokojnie. I z pewnością nie jest to coś, co bym krytykowała. Tak więc w sumie się cieszę, że podeszłam do niej bez oczekiwań w żadną ze stron. 

A co Wy teraz czytacie lub macie w weekendowych planach?



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Osada". Michał Śmielak.

"Emilka ze Srebrnego Nowiu". Lucy Maud Montgomery.

"Emilka na falach życia". Lucy Maud Montgomery.