Posty

"Zbrodnia o smaku goryczy". Marta Moeglich.

Wydana samodzielnie przez Autorkę. Ebook. Warszawa (2026). Dziękuję Autorce, Marcie Moeglich za przysłanie mi książki do recenzji.  Przyznam się :) Do zrecenzowania książki "Zbrodnia o smaku goryczy" zgłosiłam się nie znając dwóch pierwszych książek z serii kryminalnej o Marcie Kuleczce ( i jej rodzinie). A są to "Śmierć i belgijska czekolada" i "Morderstwo o zapachu kawy". Ta niewiedza poskutkowała tym, że początkowo, przyznam, nie do końca znałam rodzinne powiązania, ale z pomocą znajomej, której dziękuję, dowiedziałam się, co i jak.  Na wstępie spodobała mi się dedykacja, a brzmi ona, cytuję "Dla wszystkich kobiet, które myślą, że już za późno". Zabrzmiała intrygująco swoją innością od takich tradycyjnych dedykacji, które też oczywiście są przecież dobre. Ale jednak ta była nieco inna od tego, co się widuje i tym bardziej byłam ciekawa, czy w jakiś sposób może być nawiązanie do niej w treści książki.  I sądzę, że tak.  Ale od początku. Przyzna...

"Punkt zero". Jorn Lier Horst, Thomas Enger.

Wydana w Wydawnictwie Smak Słowa. Sopot (2020). Ebook. Przełożyła Milena Skoczko.  Tytuł oryginału Nullpunkt. Wszystko z serii Wistingiem, którą pisze sam Horst a co ukazało się jak dotąd w Polsce, przeczytałam, więc skusiłam się na zerknięcie, jak wygląda kryminał napisany przez Horsta w duecie. I muszę powiedzieć, że mi się podobał i to bardzo. Ta seria, która łączy dwie postaci, policjanta Alexandra Blixa i dziennikarkę Emmę Ramm. Ich losy splotą się nie raz i sądząc po tym, że seria ma już parę części, to zapowiada się stała współpraca. W "Punkcie zero" ktoś decyduje się przeprowadzić śmiertelną wyliczankę. Wyliczanke eliminującą osoby sławne, można powiedzieć, współczesnych celebrytów. Alexander Blix, zmagający się ze swoją traumą sprzed dziewiętnastu lat i jego współpracownicy musi działać naprawdę szybko. Tylko nie jest to takie trywialne, skoro początkowo nie rozumie się zupełnie motywacji sprawcy. Muszą jednak jak najszybciej namierzyć tego, kto wymyślił sobie taką c...

"Agatha Christie. Nieuchwytna kobieta". Lucy Worsley.

Wydana w Wydawnictwie Świat Książki. Warszawa (2024).  Przełożyła Alina Siewior-Kuś.  Tytuł oryginalny AGATHA CHRISTIE. Książkę wygrałam w konkursie dwa lata temu i zrobiłam ten błąd, że nie zaczęłam jej czytać od razu. A błąd polegał na tym, że nie wiedzieć, czemu uwierzyłam w czyjąś dość przypadkową opinię, że rzekomo jest to biografia, o której są krytyczne opinie. Mój błąd naprawiłam więc dopiero teraz, i jestem ogromnie ucieszona, że jednak zrobiłam to w miarę szybko.  Świetnie napisana biografia. Szczegółowo a mimo tego, nie nudzi ani sekundy i wychodzi na to, że Agatha Christie jest tak ciekawą postacią, że nawet najdrobniejszy szczegół Jej życia jest interesujący. Fantastycznie opisane życie autorki (najbardziej chyba jednak znanej z bycia autorką kryminałów, mimo że to nie była jedyna jej działalność literacka) od narodzin aż po śmierć i to, co miało miejsce już po odejściu pisarki. Pani Lucy Worsley oddaje Agacie Christie to, co Jej należne, a mianowicie przedst...

"Arystokratka na kanapie śmierci". Evzen Bocek.

 Wydana w Wydawnictwie Stara Szkoła. Wołów (2026). Ebook. Przełożył Mirosław Śmigielski.  Tytuł oryginalny Aristokratka na smrtelne pohovce. Najnowsza część uniwersum Ostatniej Arystokratki zaczyna się współcześnie i właściwie to to, co się dzieje w książce poznajemy dzięki dorosłej już córce naszej Ostatniej Arystokratki. Również Marii, oczywiście.  Maria-córka spisuje nam to, co podejrzewa, że miało miejsce, powodowana, że wspomaga ją w tym matka.  Właściwie to nie wiem, co więcej napisać, żeby nie usłyszeć oburzenia, że spoileruję.  Zatem - SPOILER ALERT. Dalej czytacie już na własną odpowiedzialność.  Już pierwsze zdanie "Arystokratki na kanapie śmierci" jest jak obuch w głowę. Cytuję, "(...) Moja matka, Maria III Kostka-Laun z Kostki i na Gwieździe, zmarła (...) w grobowcu zamku Kostka". Pozamiatane.  Po tym zdaniu poznajemy zabawną rozmowę Marii-matki ze Śmiercią, która wpadła do grobowca, w którym odpoczywała do muflonów, aby zgarnąć ze sobą kob...

"Pociąg o północy". Matt Haig.

Wydana w Wydawnictwie ZYSK i S-KA. Przełożył Tomasz Tesznar.  Tytuł oryginalny The Midnight Train.  Ogromnie dziękuję Wydawnictwu za przekazanie mi tej książki do recenzji.  "Pociąg o północy" to książka dziejąca się w świecie znanym czytelnikom "Biblioteki o północy" tegoż autora. Ja, przyznam się, nie znam tej książki Haiga, ale zdecydowanie nabrałam ochoty na to, aby ją przeczytać.  "Pociąg o północy" ujął mnie już od samego początku. Spodobał mi się tytuł, jak i krótka notka wydawnicza. Czułam, że to będą "moje klimaty", że tak może określę to kolokwialnie i okazało się, że czytelnicza intuicja mnie nie zawiodła. To jest po prostu piękna i mądra książka. Taka, która ma ciekawie wymyślony pomysł fabularny i jest taką książką, podczas czytania której w mojej głowie rodziło się wiele refleksji i uwag. A takie cenię sobie. Nie jest to z pewnością najambitniejsza lektura czy pomysł na to, co w niej się dzieje, ale trafiła zdecydowanie na "mój...

"Cień gejszy". Anna Klejzerowicz.

Wydana w Wydawnictwie Replika. Zakrzewo (2011). Przeleżał się u mnie "Cień gejszy" nieprzyzwoicie długo.  Dostałam tę książkę od kogoś, z kim już nie utrzymuję kontaktów, za to wraz z otwarciem stron "Cienia gejszy" dużo miłych wspomnień z tą Osobą się pojawiło. Miło... Nie ukrywam, że sięgnęłam po ten kryminał dziejący się w Gdańsku głównie (ogólnie w Tójmieście) dlatego, że zachwycił mnie kryminał Anny Klejzerowicz "Puste ramy", który czytałam dopiero co.  Nie wiem, czemu wcześniej nie przeczytałam "Cienia gejszy", za to teraz nadrobiłam ten błąd a lekturę miałam naprawdę udaną.  Z posłowia od Autorki wiem, że artysta, którego drzeworyty są głównym motywem sztuki w tej książce, istniał naprawdę. Baison, bo o nim mowa, był autorem cyklu drzeworytów, które stworzone w Japonii i które jakimś zbiegiem okoliczności znalazły się w Gdańsku w latach 90-tych XIX wieku.  Już sama ta historia, to pomysł na jeszcze inną książkę, ale tu akurat intryga dotyc...

"Utwory zebrane". Ks. Jan Twardowski.

Tom wierszy wydany w Wydawnictwie "M". Kraków (2002).  Zawiera wiersze z tomów z lat 1979-1980. Zebrała i opracowała Aleksandra Iwanowska. Ten tomik wierszy księdza Jana Twardowskiego znalazłam w osiedlowej Książkodzielni i oczywiście, że musiałam go wziąć. Oczywiście nie dla mienia i dlatego, że to ukochany poeta Mamy, ale przede wszystkim dlatego, że chciałam przeczytać coś innego od tego, co znam. I nie zawiodłam się a wręcz w moim prywatnym odczuciu to właśnie ten zbiór wysuwa się na pierwsze miejsce w ocenach. Chyba nie dałabym rady żyć bez poezji, to taka myśl nie wiem, bez związku? ze związkiem? Lubię to, że jednak większość poetów ma swój własny, niepodrabialny styl i wystarczy, że zerknie się na zdania nie widząc nazwiska a jeśli znasz i czytasz wiersze danego twórcy, wiesz, że to jego autorstwa.  W "Utworach zebranych" tu wydanych sporo oczywiście wierszy mi znanych, w tym lubiany przeze mnie (chociaż zawsze mówię, że niestety, zbyt chyba nadużywany a prze...

"Puste ramy". Anna Klejzerowicz.

Wydana w Wydawnictwie Purple BOOK. Warszawa (2026). Ogromnie dziękuję Wydawnictwu za przekazanie mi tej książki do recenzji. Ależ miałam fantastycznie spędzony czas nad tą książką! Po pierwsze, świetna tematyka (zaginięcie dzieł sztuki), po drugie ciekawa i wartka akcja książki, po trzecie, udana intryga kryminalna.  Dwoje dziennikarzy pracujących w dziale historycznym "Przeglądu Pomorskiego, a prywatnie para, Nina Kiryłło i Eryk Morski podejmują bez wiedzy swojej przełożonej Marzenny Kowalskiej prywatne śledztwo.  Mieli pisać artykuł o czymś zupełnie innym, gdy w oko i w ucho wpadła im historia kolejnej kradzieży dzieła sztuki z polskiego muzeum. Tym razem chodzi o kradzież obrazu Cranacha z muzeum diecezjalnego na Śląsku. Okazuje się, że dziesięć lat wstecz, z pobliskiego miasta również zginął obraz, tym razem przypisywany nikomu innemu, jak samemu Manetowi. Dziennikarze rozprawiając o tej kradzieży zauważają dziwną zbieżność. Po pierwsze, wydaje się, że podobne zaginięcia d...

"Trup na Nilu". Tomasz Duszyński.

Wydana w Skarpie Warszawskiej. Warszawa (2026). Ebook. "Trup na Nilu", to trzecia z serii komedii kryminalnych, których akcja dzieje się w plenerze wakacyjno-turystycznym, a bohaterami są: narrator, Tomasz, Pan Pisarz, Pani Żona, Panna Córka i grono znajomych. Postaci Ziętków, małżeństwo Rózia, Staszek i ich syn Henryk, to bohaterowie również dwóch poprzednich części. Przypominam, pierwsza, w której poznaliśmy całe towarzystwo działa się przed weselem polsko-greckim mającym się odbyć na Peloponezie. Druga część z narratorem, jego rodziną, Ziętkami i grupą nowych postaci miała akcję osadzoną w Toskanii i ta część podobała mi się najmniej z trzech. A "Trup" na Nilu, to znów postaci z peloponeskiej części. We wszystkich trzech tomach nawiasem mówiąc występuje oryginalny grecki śledczy, Nikolaos Katarstropoulos. Jednak niech nas nie zmyli katastroficzne nazwisko greckiego policjanta. Okazuje się, że wraz z naszymi bohaterami sprawnie rozwiązuje kolejną zagadkę kryminaln...

Sierpień...

 ...z lekturą. Jak pisałam wielokrotnie, podczas wakacji nie czytam bardzo intensywnie.  Ale oczywiście nie jest tak, że nie czytam nic.  Parę tygodni temu zrobiłam sobie zapas greckiej lektury, korzystając z promocji na literaturę z Grecją w tle.  Tym samym na czytniku znalazły się i trylogia grecka Macieja Siembiedy (w planach), ale i pierwsza część z na razie trzech książek z wakacyjnym klimatem autorstwa Tomasza Duszyńskiego. Na wyjeździe przeczytałam więc pierwszą z serii, "Moje wielkie greckie morderstwo". Kryminał na wesoło z narratorem Tomaszem Duszyńskim, autorem poczytnych kryminałów :) Występuje też znana ze strony Autora Pani Żona i Panna Córka.  Akcja działa się na Peloponezie i z przyjemnością czytałam intrygę. Miało być wielkie greckie wesele, wyszło trochę z nawiązką, do tego zabawni bohaterowie, wesoło mija czas i pewnie dlatego czytało się mi to fajnie. Następnie sięgnęłam po drugą część, jaką jest "Słodkie życie włoska śmierć". Część bohaterów...

"Brak wiadomości od Gurba". Eduardo Mendoza.

 Wydana w Wydawnictwie Znak. Kraków (2010). Przełożyła Magdalena Tadel. Tytuł oryginalny Sin noticias de Gurb. O "Braku wiadomości od Gurba" przypomniała mi moja przyjaciółka. Był czas, gdy obie zaczytywałyśmy się książkami Eduarda Mendozy i ponieważ na naszym rynku pojawił się nowy tytuł autora, rozmowa zeszła na "Gurba..." i tak oto postanowiłam się do niej dokopać (jak dzik do trufli) i przypomnieć ją sobie. Z fleszy wspomnień pamiętałam jedynie,że była zabawna ale że aż tak-nie.  I oto okazało się,że zdecydowanie warto wracać do swoich własnych tytułów i (przynajmniej tak miało miejsce w moim przypadku) mieć po raz kolejny świetną lekturę.  Statek kosmiczny z dwójką obcych o wysokiej inteligencji, podróżujących jednakowoż bezcieleśnie, przybywa do katalońskiej miejscowości pod Barceloną. Całą historię znamy z narracji dowódcy tej wyprawy, którego imienia nie poznajemy. Natomiast doskonale znamy imię jego podwładnego, Gurba, bowiem imię to jest najczęściej padają...

Lipcowe lektury

W wakacje włącza mi się tryb czytelniczy "wakacje" ;) Czyli, czytam o wiele, wiele mniej ( i przyznam, niczego nie żałuję ;) ) , i chyba jednak w większości sięgam tradycyjnie po kryminały.  Tym razem tuż przed wyjazdem skończyłam "Regiel" Michała Śmielaka. Kupiłam ją w świetnej promocji ebookowej i jestem zadowolona z niej ogromnie. Ten autor nigdy mnie, jak dotąd nie zawiódł. Polecam.  Z kolei zawiodłam się niestety nieco na "Śmierci w leśniczówce" Anny Klejzerowicz, wygranej w konkursie na stronie Autorki. Jestem szczera w swoich opiniach i nawet, kiedy kogoś znam, to nie kadzę niepotrzebnie. To właściwie opowiadanie a nie powieść. W dodatku szczerze mówiąc, miałam wrażenie, że mimo że był potencjał na coś ciekawszego, skończyło się nieco na oczekiwaniach. Moich, rzecz jasna. Do ocenienia, to że mnie się nie spodobała nadmiernie, nie oznacza, że każdy musi narzekać.  Za to rewelacją lipca okazał się "Głos naszego cienia" Jonathana Carolla. Ksi...

"Cypryjskie meze". Jolanta Kosowska.

 Wydana w Wydawnictwie Zaczytani. Gdynia (2026). Książkę udało mi się wygrać parę miesięcy temu w konkursie na stronie Autorki na Fb i trochę się na nią naczekałam, ale było warto. Przeczytałam ją bowiem z wielką przyjemnością.  "Cypryjskie meze" to opowieść o tym, jak ważne w naszym życiu są korzenie, świadomość, skąd pochodzimy, znajomość naszych przodków, rodzin. Także o tym, że gdy obok nas są serdeczni nam ludzie, uda nam się przejść przez każde zło, nieszczęście, jakie nas może spotkać w życiu.  Ewelina, to kończąca studia a konkretnie Historię Sztuki młoda kobieta, której znajoma starsza pani zostawia nietypową misję.  Otóż, prosi ją, by pomogła jej dowiedzieć się, jakie losy spotkały małą dziewczynkę. Starsza pani pracowała kiedyś w domu dziecka i w siedemdziesiątych latach do owej placówki trafiła mała dziewczynka, która niewiele mówiła po polsku. W plecaku dziecka znaleziono potem rzeczy, które mogły wskazywać na to, że nie pochodzi ona z Polski. I oto Ewel...

"Biała elegia". Han Kang.

Wydana w Wydawnictwie W.A.B. Warszawa (2024). Przełożyła Justyna Najbar-Miller.  Tytuł oryginalny ang. The White Book. Podoba mi się ten tytuł polski ! Ha, o wiele bardziej od tego angielskiego. Nie wiem, kto o nim zdecydował, czy polska Tłumaczka, czy ktoś z Wydawnictwa. Niemniej jednak tytuł ten pasuje bardzo do treści.  Po książkę Noblistki, która to ową literacką nagrodę odebrała w roku 2024 sięgnęłam niejako przypadkiem. W zeszły weekend bez planu i dosłownie na chwilę znalazłam się w jednej z warszawskich galerii handlowych, gdzie okazało się, że nici z oglądania ubrań, gdyż odbywa się tam organizowany przez jeden z antykwariatów, kiermasz książki.  Przepraszam, teraz będzie wtręt kompletnie nie pasujący do treści, o jakiej potem napiszę, ale muszę! No więc rzuciłam się w wir poszukiwań i ryłam w tytułach, jak dzik w truflach. Dziękuję za przeczytanie tego :) Podczas przeglądu książek w ręce wpadła mi wtedy "Biała elegia". Z informacji na fanpejdżu blogu już wiem, ż...

"Jaśń". Józef Baran.

 84 nowe wiersze z lat 2022-2026. Wydana w Wydawnictwie Zysk i S-ka. Poznań (2026). Tom wierszy Józefa Barana otrzymałam do recenzji od Wydawnictwa i serdecznie za to dziękuję. Za każdym razem, gdy sięgam po wiersze, a stali czytelnicy blogu wiedzą, że poezję czytam i lubię po nią sięgać, przypomina mi się wiersz Noblistki czyli "Niektórzy lubią poezję". I tak, jak Wisława Szymborska nie potrafi dać jasnej i konkretnej odpowiedzi na pytanie, czym właściwie jest poezja, tak i ja nie potrafię. Wiem natomiast, dlaczego tak bardzo lubię ją czytać. Bo lubię czytać piękne słowa wrażliwych ludzi, którzy w te słowa właśnie potrafią ubrać wydarzenia, myśli, obserwację świata i ludzi, swoją radość z czegoś lub bunt czy niezgodę na coś.  Uczciwie powiem, że wcześniej po wiersze Poety nie sięgnęłam. I tym bardziej raduję się z tego, że nadrobiłam tę nieznajomość Jego poezji.  Czym jest tytułowa "Jaśń"? Nie wiem, nie umiem tego wyjaśnić ale myślę, że jest to coś pomiędzy jaźnią ...

"Gołoborze". Maciej Siembieda.

 Wydana w Wydawnictwie Znak Literanova. Kraków (2025). Ebook. "Gołoborze" otrzymałam w prezencie po tym, jak wyraziłam chęć przeczytania tego tytułu. I za prezent ten, ogromnie trafiony, jeszcze raz dziękuję. Książki autora, Macieja Siembiedy to pewnik dobrej literatury, wiadomo, ale za tę konkretnie książkę autor otrzymał podwójną Nagrodę Wielkiego Kalibru za najlepszy kryminał 2025. Nagrodę o tyle ciakawie zdublowaną, bo przyznaną i przez jurorów i przez publiczność.  Powiem tak. Dziwnie jest napisać o "Gołoborzu", że czytało się świetnie, no ale co poradzę, skoro dokładnie tak było. Okolice Klasztoru Świętego Krzyża , Góry Świętokrzyskie i wieś Grabin. Mieszkają tam dwa rody Kończaków i Cebrzynów. Rodziny, które nienawidzą się od zawsze. Od Powstania Styczniowego, kiedy zaczęły się między nimi pierwsze waśnie. Waśnie, które Maciej Siembieda udokumentuje prozą i stworzy historię wielkiego międzyrodowego zła.  W klimacie świętokrzyskich gór, gołoborze, stok Łysej G...

"Kora i inne zwierzęta". Kamil Sipowicz.

 Wydana w Wydawnictwie MARGINESY. Warszawa (2026). Mam jedno lekkie zastrzeżenie do tej książki, to znaczy, wolałabym ciut więcej obecności Kory. Ale może tak, jak jest , jest dobrze? Może pisząc książkę (nie mam w sumie pojęcia, kiedy Kamil Sipowicz ją pisał) powoli przyzwyczajał się do nieobecności Kory w jego życiu? Może to był jakiś rodzaj wcześniejszego oswojenia się z brakiem już po Jej odejściu? Nie wiem. Wiem, że dostałam ją w prezencie urodzinowym i z przeróżnych (osobistych) powodów jest ona dla mnie ważna i istotna i z pewnością trafia na półkę z tak zwanymi "natychmiastami", żeby ją mieć pod ręką. Zwłaszcza, że forma krótkich opowieści, nawet nie opowiadań, sprzyja temu by czytać ją wyrywkowo, po prostu sięgnąć po książkę i otworzyć na chybił trafił. I czytać. Czytać o swoistym prywatnym Raju, jaki w ostatnich latach Kory stworzyli na Roztoczu małżonkowie. Raju z ukochanymi zwierzętami, które są tu zdecydowanie traktowane podmiotowo, z bliskimi przyjaciółmi, w mie...

"Sen o okapi". Mariana Leky.

Wydało Wydawnictwo Otwarte. Kraków (2021). Ebook.  Przełożyła Agnieszka Walczy.  Tytuł oryginału Was man von hier aus sehen kann. Przekład "Snu o okapi" jest świetny i w tym miejscu naprawdę chciałam podziękować Tłumaczce za świetny tekst. Ja wiem, że wróbel orła nie urodzi i zwyczajnie, najważniejsze, żeby oryginał był dobry, ale powiedzmy sobie szczerze, tłumacz robi robotę. Tu robota została wykonana świetnie.  "Sen o okapi" to prezent, który się przeleżał, jak to się kolokwialnie mówi. Zaczęłam go czytać w chwili, gdy otrzymałam książkę i ... porzuciłam. Myślę, a nawet to wiem, że to nie był wówczas "jej"czas. I cieszę się ogromnie, że od pewnego czasu robię coś kompletnie odwrotnego od tego, co do niedawna było moim zwyczajem. Czyli, że zaczęłam wracać do książek porzuconych. W ten sposób skończyłam już trzecią porzuconą wcześniej, lekturę (wszystkie są czytane na głos świnkom, więc najwyraźniej - to działa !).  Nie żałuję ani sekundy spędzonej nad ks...

"Idę po ciebie". Wojciech Wójcik.

 Wydana w Wydawnictwie ZYSK I S-KA. Poznań (2026).  Książkę do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa, za co ogromnie dziękuję.  Na wstępie przedstawię się. Mam na imię Maria, mam pięćdziesiąt lat i jestem niereformowalną fanką kryminałów i sensacji autorstwa Wojciecha Wójcika.  Odkąd przeczytałam jego "Bilet dla zabójcy" i sięgnęłam po wcześniejsze książki autora, wiem, że każdą następną wydaną u nas książkę Wójcika biorę w tak zwane ciemno.  I mimo że, teraz powiem mój stały żarcik przy recenzowaniu jego książek, ilość notatek, które przy tej okazji czynię bywa, że zbliżona jest ilością kartek do jakiejś cieńszej książki, to nie zraża mnie to. Ale przyznam, rzeczywiście notatki czynię, bo ilość wątków i postaci tego (przynajmniej w moim przypadku) tego wymaga.  "Idę po ciebie" - taki komunikat można odbierać na różne sposoby. W sumie, wszystko zależy od tonu głosu i osoby, która takie zdanie w naszym kierunku wypowiada. Może brzmieć, jak groźba i to niekoniec...

"Bursztynowe Słodycze Magiczne". Hiyoko Kurisu.

Wydana w Wydawnictwie Zysk i S-ka. Poznań (2026). Anna Horikoshi.  Tytuł oryginalny Yuyamidori Shotengai - Kohaku Yogashiten. Książkę otrzymałam od Wydawnictwa do recenzji, za co ogromnie dziękuję.  "Bursztynowe Słodycze Magiczne" to nazwa, jaką nosi niewielki sklepik ze słodyczami (niespodzianka  :) ) w bardzo schowanym w mieście, opustoszałym pasażu handlowym nieopodal niewielkiej świątyni.  Część osób jednak trafia do sklepiku właśnie drogą via chram. Kiedy odczuwają potrzebę modlitwy w jakiejś szczególnie ważnej intencji, bywa, że dostrzegą ukrytą przed oczami innych, drogę prowadzącą do pasażu właśnie. A kiedy tam trafią i wędrują pomiędzy zamkniętymi lub wydającymi się być nieodwiedzanymi sklepikami, ich nogi prędzej czy później zaprowadzą ich do "Bursztynowych Słodyczy Magicznych".  Książka składa się z sześciu opowieści o pięciu klientkach i klientach tajemnicznego sprzedawcy Kogetsu i o nim samym (ostatnie opowiadanie przybliża nam postać owego niezwykł...